Oczami Ross'a.
Cała reszta dnia minęła normalnie. Gadaliśmy , graliśmy , jedliśmy....nic niezwykłego. Jedynie martwił mnie Rocky. Cały czas chodził załamany. Wszystko mi powiedział....ale ja także się martwie o Emily. To moja przyjaciółka, musimy coś zrobić , bo tak być nie może. Rocky jest moim bratem i jego szczęście jest na pierwszym miejscu razem z resztą rodzeństwa. Kurna no....jutro działań od samego rana.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego dnia. Godzina 14:00.
Ok....więc już się przyszykowałem , zjadłem śniadanie . Tak wiem , nie jadłem jeszcze obiadu , ale wstałem o godzinie 12:00 i zjadłem śniadanie godzinę później no więc głodny nie jestem. Tak się właśnie kończy oglądanie meczy po nocach. Nie ważne. Wszyscy se poszli na lody, oprócz mnie i Rocky'iego. Fajnie...rozumiem, chce pomóc bratu no ale.....CZY WYPAD NA LODY MUSIAŁ ODBYĆ SIĘ W CZASIE KIEDY POMAGAM ROCKY'IEMU !!! KURNA , OMIJAJĄ MNIE NAJLEPSZE PRZYJEMNOŚCI , KTÓRYMI SĄ LODY. No kurde. Zszedłem na dół do jedzącego płatki bruneta.
- Rocky, wychodzimy , chodź.
- No już....- powiedział ze smutkiem - Ross...ja na prawdę....nie umiem uwierzyć w to co się dzieje....kurna...to moja pierwsza miłość, jeszcze w nikim się tak nigdy nie zakochałem. Nigdy się nie czułem tak jak teraz....no i co ? Stracie ją przez jej cholernego ojca. Ross....czemu życie jest tak okrutne ?
- Ehhh nie wiem dlaczego. Ale zobaczysz , że nie będzie tak jak myślisz. Na pewno nadal będziecie ze sobą szczęśliwi. Z jej ojcem można coś zrobić. Na pewno nam się uda. To znaczy mi.... No wiesz...ten mój urok osobisty - zrzuciłem grzywkę na bok. Rocky od razu zaczął się śmiać.
- Hahaha...ty to potrafisz poprawić humor - uśmiechnął się i poklepał mnie po ramieniu. Dobra choćmy już - wziął telefon i wyszliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oczami Emily.
Właśnie leże w swoim łóżku. Łóżku, pełnym chusteczek. Dosłownie. Wypłakałam 3 paczki chusteczek , które porozpierdzielałam na całej pościeli. Nie wierze w to co zrobił mój tata. Kiedy Rocky tutaj przyszedł to....wszystko słyszałam. Ale tata zabronił mi się odezwać nawet słowem. Ja tak tęsknie za Rocky'im....już dłużej nie wytrzymam bez niego....mój ojciec stwierdził , że on źle na mnie wpływa. Nie mannie w domu, do późna piszę z nim na telefonie...kurna...on nigdy nie był zakochany ?! Aż mi się wierzyć nie chce , że mój własny tata zabrania mi się widywać z moim chłopakiem. Tak szczerze to nie tęsknie tylko za nim...brakuje mi też Cassie, Rydel , Ross'a , Ryland'a i reszty. Bez nich wszystkich moje życie jest bezsensowne i BARDZO nudne. Aktualnie jestem sama w domu, rodzice wyjechali na do cioci na 3 dni. Nie wiem jak dali się namówić na to, że zostanę sama w domu. Strasznie tu nudno tym bardziej , że nie ma przy mnie Lynch'ów. Nie wiem co ja teraz zrobię....muszę spotkać się z nim i wszystko im wyjaśnić. Pewnie myślą, że nie chce się już z nimi zadawać. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Jak najszybciej pobiegłam aby otworzyć. Przed moimi drzwiami stanął Rocky i Ross. Od razu rzuciłam się na Rocky'iego.
- Kochanie!!!!! Tęskniłam!! - zaczęłam krzyczeć na całe osiedle.
- Ja za tobą też!
- Eee... To może już pójdę - powiedział Ross.
- Zaczekaj! Za tobą też tęskniłam! - przytuliłam się do niego.
- Haha... Ja też tęskniłem, ale muszę już iść. W końcu ktoś musi napisać kolejny hit.
- Ty i hit w jednym zdaniu ? - wtrącił się Rocky - zjedno do drugiego nie pasuje.
- Uważaj, żebym ci tylko zaraz żelazkiem nie przypierdzielił.
- Kochany Ross....-zaczął głaskać mu grzywke - piękny, utalentowany , sexowny.
- Dobra skończ już bo robi mi się niedobrze.
Wszyscy się zaśmialiśmy , a Ross poszedł do domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oczami Lukas'a.
Ja , Lynch'owie i Ratliff szliśmy sobie po aleji gwiazd , jedząc lody. Te lody były jakieś magiczne ! Nigdy w życiu nie jadłem tak pysznych lodów. Zrobiłem im nawet zdjęcia.
Rydel była najbardziej zachwycona nimi. W sumie to dla Delly , wszystko co słodkie i kolorowe jest najlepsze. I za to , ją kocham...
Szybkim krokiem wróciliśmy do domu. Zastaliśmy tam Ross'a który.....czytał książkę ?! Czy to jest normalne ?! A może on jest chory ?! Jezu....co się z nimi wszystkim dzieje....Poszedłem się położyć. Była godzina 20:00 ale i tak z nudów zasnąłem. Przed snem wyobrażam sobie zawsze mnie i....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta daaaaaam . ! Tak wiem krótki ...no ale co ja poradze teraz mam 2 blogi więc łatwo nie jest. Jak myślicie ? O kim myśli Luk ? I popatrzcie na bohaterów , pojawiła się tam już Lena.
Link do 2 bloga - http://life-is-too-short-to-wait-r5.blogspot.com/?m=1

Czy ty kiedykolwiek przestaniesz urywać w takim momencie?!
OdpowiedzUsuńUrwać Ci głowę?!
Oczywiście jak zawsze czekam na next i cieplutko pozdrawiam... <3
Najlepszy blog EVER !! :*
OdpowiedzUsuńTo jest mega wciągające, czekam na NEXT
OdpowiedzUsuń<333
OdpowiedzUsuńJejuuu.... to jest zajebi....! xdd
OdpowiedzUsuńFajny blog, lubię tu zaglądać ;D
OdpowiedzUsuńSuper blog! :D Uwielbiam wszystkie twoje opowieści! <33
OdpowiedzUsuńBlog bardzo interesujący - czytam i się zachwycam.
OdpowiedzUsuńGratuluje wspanialego bloga. Bardzo chetnie polece go moim znajomym :**
OdpowiedzUsuń